Siedziałam i przeglądałam wspólne zdjęcia.No tak,zapomniałam wspomnieć,że on mnie rzucił.Pół roku temu.Kiedy byliśmy razem,byłam szczęśliwa jak nigdy.Czyli jak wiecie kocham go nadal.Nie odbiera już ode mnie telefonów,jak się mijamy powie mi tylko ''cześć'',nie jest już mój...Żyję wspomnieniami,nie potrafię o nim zapomnieć,tych wszystkich chwil spędzonych razem...Sposobu,w jaki się do mnie uśmiechał,mówił,całował mnie...
Nie mogę pogodzić się z tym,że on już nigdy do mnie nie wróci.Nawet nie powiedział dlaczego mnie rzuca.
Nie wytrzymam i chyba do niego zadzwonię,tak bardzo chcę znów usłyszeć jego anielski głos.Dlaczego on nie może się ze mną spotkać,chociaż raz?
Spróbuję,może akurat...